Pokazywanie postów oznaczonych etykietą killarney. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą killarney. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 września 2009

Zielona Wyspa - cz. 6

Dzisiaj zrobiliśmy zaledwie 45 mil. Objeżdżaliśmy Park Narodowy Killarney zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Na początku zwiedziliśmy Muckross Abbey - ruiny kaplicy datowane na 1448 r. Następnie udaliśmy do Muckross House & Gardens, gdzie po zwiedzeniu ogrodów obejrzeliśmy kompleks irlandzkich farm z początku ubiegłego wieku.

Wnętrze chaty

Skansen różni się tym od polskiego, że dalej jest w nim żywy inwentarz oraz prowadzona jest produkcja rolna i rzemieślnicza.
Po wizycie w skansenie kolejnym punktem był wodospad Torc (mały) oraz kilka kilometrów dalej Torc (duży).

Wodospad Torc (mały)


Wodospad Torc (duży)
Z ostatniego wodospadu pojechaliśmy na Lady's View, aby zrobić zdjęcie panoramy w kierunku Killarney przy pochmurnym niebie. Mały guinness w knajpce przy punkcie widokowym i kolejny etap podróży krętą i wąską, górską drogą do Lord Brandon's Cottage. Po drodze zrobiłem kilka zdjęć typowego krajobrazu w okolicy nie 'zurbanizowanej' turystycznie.

Krajobraz z dala od cywilizacji

Następnie udaliśmy się na przełęcz Gap of Dunloe.

Widok z przełęczy (na północ)

Niesamowite wrażenie otwartej przestrzeni potęgował huraganowy wiatr. Szybkie foty i przemarznięci pędem popędziliśmy do samochodu. Po drodze w dół (na północ) zrobiliśmy jeszcze kilka fotograficznych przystanków. Kolejnym miejscem był punkt widokowy Aghadoe, z którego rozciąga się panorama na Killarney i cały Park Narodowy. Na tym etapie zakończyliśmy dzisiejsze zwiedzanie.

Panorama Killarney National Park


piątek, 11 września 2009

Zielona Wyspa - cz. 1

No i wylądowałem na Zielonej Wyspie. Dokładnie to w Corku a później samochodem dostałem się wraz z małżonką do Killarney w hrabstwie Kerry. Miasto leży nad malowniczym jeziorem Lough Leane i otacza je Park Narodowy Killarney (Killarney National Park).
Niestety nie zabrałem specyficznego kabla USB do aparatu a czytnik wbudowany w starego laptopa nie obsługuje kart SDHC. Jeśli uda mi się kupić odpowiedni czytnik (kabla nie dostanę - sprawdzałem) to wrzucę kilka zdjęć przed powrotem.
Dzisiaj (a właściwie wczoraj: czwartek) rano zwiedzaliśmy miasto i fragment Parku bezpośrednio do niego przyległego. Pogoda dopisała i na niebie trafiały się sporadyczne chmurki. Blisko miasta wygląda to na zwykły park miejski ale dalej trafiają się już stare drzewa obrośnięte bluszczem i dzikie zwierzęta: jelenie i ... króliki.


Jelenie w PN Killarney

Wracając z pierwszego spaceru zahaczyliśmy o katedrę St. Mary's. Monumentalna budowla ze skromnym wystrojem, będąca odwrotnym biegunem polskiego Lichenia.
Po zakupach i obiedzie udaliśmy się nad jezioro w pobliże zamku Ross Castle, gdzie zaokrętowani z grupą amerykańskich geriatryków wypłynęliśmy statkiem wycieczkowym na jezioro. Z wody mieliśmy okazję podziwiać urok skalistych wysepek pokrytych różnorodną roślinnością. Przepłyęliśmy również obok wyspy Inisfallen na której znajdują się ruiny klasztoru z VII w. Następnie u podnóża Tomies Mountain ( w lesie Tomies Wood) wypatrzyliśmy orła bielika (white tailed eagle). Był to jeden z 22 osobników należących do odtwarzanej populacji tego drapieżnika w tym rejonie.
Orzeł bielik (White Tailed Eagle)

Po powrocie na przystań udaliśmy się na pieszą wędrówkę przez podtopiony pierwotny las szlakiem wydobycia miedzi. Szlak biegł po Ross Island (w rzeczywistości jest to półwysep). Po drodze było kilka punktów wskazujących na wydobycie metodą odkrywkową oraz pozostałości po drążonych szybach. Wzdłuż szlaku rosły buki, olchy, dęby, kasztanowce i olbrzymie... cisy. Na porannym spacerze widziałem cisa ale była to zwykła krzewinka. Tutaj były to potężne drzewa. Jaki przyczynek historyczny ma to drzewo jest w stanie opisać każdy łucznik. W Polsce pierwszy edykt ochronny tej rośliny wydał król Władysław Jagiełło.
Po zatoczeniu kółka wsiedliśmy w samochód i udaliśmy się do Killarney Golf & Fishing Club. Piwko na tarasie i podziwianie panoramy rozciągającej się na pasmo górskie znajdujące się za jeziorem. Następnie szybka wycieczka nad Dingle Bay aby zobaczyć zachód słońca nad Atlanykiem.

Zachód słońca (Dingle Bay)

Przy okazji przejażdżka po wąziutkiej drodze biegnącej na wysokim klifie. Nad drogą rozciągało się strome zbocze górskie z pasącymi się wśród wrzosów owcami.
c.d.n.